14 stycznia po raz dwunasty na Łazarzu zagała Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy!   ***    Łazarski Sztab 26. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy  z radością informuje, iż Wolontariusze, z naszego sztabu podczas tegorocznego finału zebrali: 164.102 zł                          ***   Wszystkim Ofiarodawcom Dużym i Małym,  Ludziom Wielkiego Serca, serdecznie dziękujemy!      ***   To jest nasz wspólny sukces jak, i wspólny rekordowy wynik! 
O KLUBIE
Nagrody Klubu Krąg
Działo się w Klubie
Nagrody dla Klubu
25 lecie Klubu
30 lecie Klubu
Nasi Przyjaciele
Ludzie Kręgu
Felietony
Media o nas
Z klubowej kroniki
Regulaminy
Linki
Kontakt
Felietony

2013-07-01

Krzysztof Wodniczak

The Rolling Stones

Fakt, że The Rolling Stones od ponad 50-ciu lat grają muzykę inspirowaną bluesem świadczy o sile tego gatunku choć, tak na dobrą sprawę, Oni, w głównej mierze zafascynowani są stylem muzycznego «rewolucjonisty» z lat 50-tych, Chuckiem Berry. To właśnie jemu Keith Richards « podebrał » patent na riffy, a ja na wlasne oczy widzialem i słyszałem w roku 1993 lekcje jaką udzielił Keithowi  Chuck Berry przy okazji wspólnego grania « O Carol »... Absolutnym mistrzostwem świata pozostaje jednak jam session, który odbył się 23.stycznia 1986 roku w Clevland, Ohio.Tam wtedy grupa z Jerrym Lee Lewisem, Chuckiem Berry (z gitarą Fender Stratocaster!!), Keithem Richardsem i Davidem Sanbornem (as) luzacko wykonała utwor Roll Over Beethoven; nie przeszkodzilo mi to wcale w odbiorze czystego rock'n'rolla i przy całym szacunku dla wysiłku i mozolu młodych artstów mam ich produkcje...no, mniejsza z tym gdzie je mam... Z sukcesem artystycznym własną muzykę mogą tworzyć tylko ci, którzy wiedza skąd się wzieli w studiach nagraniowych i na scenach koncertowtch. Nie to jest sztuka co się podoba « ludożerczej » publice lecz to, co wyniaka ze znajomości określonych reguł i angażuje nas intelektualnie i emocjonalnie; wzrusza i zachwyca...

      W kontekscie do tego co powyzej moje wieloletnie wyróżnianie muzyli The Rolling Stones może wydać się niektórym (głównie młodym ) odbiorcom beznadziejnie głupie. W ich oczach będę zapewne starym zgredem i - dla uspokojenia- powiem,że tak. Tak!J estem starym zgredem i słucham adekwatnej muzyki. Mimo wszystko ta muzyka nie starzeje sie wcale (w przciwienstwie do...no,mniejsza o to...), a koncerty Stonesów gromadza tłumy i płyty sa ciągle w sprzedaży, od tych najpierwszych... Rolling Stonesi są zatem artystami wielkiej klasy,jakby powiedział Gombrowicz, chociaż i im przydarza się « puścić pawia »(fatalna « wycieczka » w psychodelie; Their Satanic Majestic Request )...

       12 kwietnia 1967 roku, wbrew woli i stanowisku moich rodziców pojechalem na Rolling Stonesów do Warszawy. Podróż z Ostrowa Wielkopolskiego przez Łodź trwała wówczas ponad pięć godzin, ale byłem totalnie zdeterminowany i przeżyłem w Sali Kongresowej chwile takiego podniecenia muzyką jakiego pózniej juz chyba nie doznałem (no może na koncertach Milesa Davisa podczas Jazz jamboree)... To podniecenie przełożyło się natychmiast na mój stosunek do polskiej, siermieżnej rzeczywistości. Zaczołem wyraziściej widzieć całą komunistyczną blagę i przemoc,więc stać mnie było na odwgę rok pózniej.

    Teraz, po latach uważam, – nie umniejszając w niczym roli pomnikowych postaci opozycji końca lat siedemdziesiątych – że wielką rolę w rozpieprzeniu komuny odegrała (dosłownie i w przenośni) muzyka rockowa. Mnie w owym czasie wystarczyło posłuchać nagrań Stonsów Little red Rooster  albo  (I Can't Get No) Satisfaction, żeby móc ruszyć « z posad bryłe swiata ». Nie mam wszystkich nagrań Rolling Stones,ale pierwsze sześć wydanych przez nich albumow (od England's Newest Hit Makers z 1964. do Big Hits (High Tide And Green Grass)  z 1966) to perły w mojej płytotece. Wydają mi się ponadczasowe czego życzę wszystkim...

 

Krzysztof Wodniczak

 

 

 

Powrót do listy

Copyright (c) 2006-2018 by LT Media Net Sp. z o.o. Linki Kontakt