14 stycznia po raz dwunasty na Łazarzu zagała Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy!   ***    Łazarski Sztab 26. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy  z radością informuje, iż Wolontariusze, z naszego sztabu podczas tegorocznego finału zebrali: 164.102 zł                          ***   Wszystkim Ofiarodawcom Dużym i Małym,  Ludziom Wielkiego Serca, serdecznie dziękujemy!      ***   To jest nasz wspólny sukces jak, i wspólny rekordowy wynik! 
O KLUBIE
Nagrody Klubu Krąg
Działo się w Klubie
Nagrody dla Klubu
25 lecie Klubu
30 lecie Klubu
Nasi Przyjaciele
Ludzie Kręgu
Felietony
Media o nas
Z klubowej kroniki
Regulaminy
Linki
Kontakt
Felietony

2014-03-28

Krzysztof Wodniczak

Urodziny Wojciecha Kordy ... czyli 50/70

Nie było owo spotkanie w żadnym stopniu podsumowaniem dawnych, czy niedawnych poszukiwań i ról, w jakie przez blisko pół wieku wcielał się wokalnie solenizant, lecz po prostu artystyczne świętowanie Jego urodzin. Wraz z nim także wystąpili muzycy tacy jak: Tomasz Dziubiński, Andrzej Mikołajczak, Przemysław Śledź, Krzysztof Jarmużek, Janusz Piątkowski. Przybyli też licznie melomani, przyjaciele, a niektórzy z nich chcąc uczcić 70 rocznicę urodzin Wojciecha Kordy przynieśli na wieczór swe utwory prozaiczne i poetyckie, zdjęcia archiwalne, plakaty, foldery, książki, grafikę i obrazy poświęcone  temu wokaliście. Artysta zrewanżował się im w zamian za ofiarowaną twórczość swoją muzyką i śpiewem. A że jest wytwornym - ba! Wybitnym wokalistą - wieczór artystyczno-urodzinowy wypadł celująco.

Uzdolniony także gawędziarsko wokalista przekazywał słuchaczom obrazki ze swego życia wykonującą błyskotliwy mały powrót do barwnej, nie tak aż dalekiej przeszłości i zachwycając tym wszystkich słuchaczy. Wykonania wokalne przez Wojciecha takich przebojów jak: „Niedziela będzie dla nas”, „Powiedzcie jej”, „Andrea Doria”, „Mamy dla was kwiaty” w wersji swingowo-akustycznej niewiele przypominały te znane z wykonań Niebiesko - Czarnych. Ale i tak duchy nieżyjących muzyków (Klenczon, Podgajny, Popławski, Wydrzycki) krążyły nad naszymi głowami. I dobrze, że Korda zaprezentował nowe wersje, ponieważ nadały  one  starym przebojom niebanalnego, wręcz oryginalnego odczytania oraz nowych brzmień. Trzeba tu dodać - bardzo stylowych. A poznański wokalista ma się czym dzielić, i dzieli się muzycznymi w dur i moll "dziełkami". Wszystkie wykonania (również te z utworami z repertuaru Elvisa Presleya, Jerry Lee Lewisa i Jimi Hendrixa - kapitalne Hey Joe z gitarowymi riffami Darka Kozakiewicza - uraczyły świetnymi wykonaniami.

Lecz nie tylko Korda - Jubilat zaprezentował swe walory głosowe. Posłuchaliśmy także - na zasadzie pewnej pokoleniowej otwartości - 12 letniej Julki Hermańskiej, doświadczonego showmana Jana Zielińskiego, tenora Opery Wrocławskiej, Jarosława Królikowskiego - w rep. Czesława Niemena Wydrzyckiego z okresu Niebiesko Czarnych, oryginalnego duetu Magda Nowakowska- Przemysław Śledz Slediuha oraz kwartetu Black Night (w gitarowym repertuarze) i zespołu instrumentalno-wokalnego Żuki perfekcyjnie wykonujący utwory spółki John Lennon-Paul McCartney.

Wzniosłe karty śpiewania Kordy wybijały się w twórczości polskich rockmanów. Niebiesko-Czarni -to był jedyny polski zespół, który bywał tłumiony przez normy i konsekwencje. Z czasem podjął walkę o należne mu miejsce. I wywalczył to miejsce, a to za sprawą buntowniczego (profesor Stefan Stuligrosz mawiał o nim Zbuntowany Słowik) wokalisty Wojciecha Kordy.

Po „zaledwie” czterogodzinnym występie okraszonym osobistymi  pogwarkami  i nawiązaniem do dawnych, niedawnych spotkań zostaliśmy poczęstowani smacznym tortem. Wieczór możemy uznać za nadzwyczaj artystycznie udany, że jest zapotrzebowanie  na taki klimat muzycznej, kipiącej beztroska zabawą. Te okrągłe urodziny oraz 50 lecie pracy artystycznej w studio i na estradzie Artyście sprawiły nie tylko satysfakcję (utwór z rep. Rolling Stones Satisfection wykonano na finał z udziałem blisko dwudziestu muzyków), ale i pokazały z jakim uznaniem cieszy się ten Nasz Senior i przede wszystkim w jakiej jest dobrej formie wokalnej i fizycznej.

Wypada życzyć więc Wojciechowi Kordzie zdrowia i w pełni zasłużonego miejsca w panteonie polskiej muzyki. Pozostał niezwykły ładunek emocjonalny w jego utworach. W Polsce na przełomie tysiącleci można go zaliczyć do wąskiego grona liderów. Odcisnął bowiem swoje piętno w polskiej kulturze XX wieku.


                                                                                           Krzysztof Wodniczak

 

Powrót do listy

Copyright (c) 2006-2018 by LT Media Net Sp. z o.o. Linki Kontakt